top of page

Co smycz odbiera psu?

  • 24 godziny temu
  • 6 minut(y) czytania


Smycz kojarzy się przede wszystkim z bezpieczeństwem. Pozwala zatrzymać psa przed ulicą, nie dopuścić do pogoni, wejścia w konflikt albo naruszenia przestrzeni innego zwierzęcia. W mieście jest często niezbędna.

Jednocześnie robi coś jeszcze: ogranicza zakres działań, za pomocą których pies może wpływać na przebieg spotkania.

Nie chodzi tylko o to, że nie może odejść. Nie może również podejść tak, jak chce, przyspieszyć, zatrzymać drugiego psa, zablokować mu drogi, zwiększyć presji, ruszyć w pogoń, zagrozić ani wejść w fizyczny konflikt. Część tych zachowań chcemy wykluczyć — i słusznie. To jednak nie zmienia faktu, że razem z nimi ograniczamy sprawczość psa.


Sprawczość nie oznacza wyłącznie możliwości wyboru zachowań spokojnych, bezpiecznych i akceptowanych przez człowieka. Oznacza możliwość działania oraz wywierania realnego wpływu na sytuację. Także wtedy, gdy intencja psa nie odpowiada naszym oczekiwaniom.

To właśnie sprawia, że smycz jest czymś więcej niż zabezpieczeniem. Zmienia strukturę interakcji: część decyzji pozostaje po stronie psa, ale duża część przechodzi w ręce człowieka.


Co pokazują spotkania psów na smyczy?

W badaniu przeprowadzonym w Brnie obserwowano 935 par psów spotykających się podczas spacerów. Psy bez smyczy częściej się obwąchiwały i bawiły. Grożenie pojawiało się natomiast ponad dwa razy częściej wtedy, gdy psy były na smyczy.

Nie da się na tej podstawie powiedzieć, że to smycz powodowała grożenie. Było to badanie obserwacyjne, więc możliwe, że częściej przypinano psy, które już wcześniej miały trudności w kontaktach. Wynik pokazuje jednak wyraźnie, że interakcje na smyczy miały inną strukturę niż te odbywające się bez niej.


Najczęściej tłumaczy się to brakiem możliwości odejścia. To prawdopodobnie część wyjaśnienia, ale nie całość. Pies na smyczy traci nie tylko drogę wycofania. Traci też możliwość samodzielnego regulowania zbliżenia, tempa, kierunku, presji i odpowiedzi na zachowanie drugiego psa.

Bez smyczy może w każdej chwili zmienić swoją strategię. Może zwolnić, przyspieszyć, zatrzymać się, ominąć drugiego psa, podejść bliżej, wycofać się, zagrozić albo przerwać kontakt. Może sprawdzać, jak drugi pies reaguje, i na bieżąco modyfikować własne zachowanie.

Na smyczy wiele z tych decyzji przejmuje człowiek.


Kiedy repertuar się zawęża

Jeżeli pies nie może swobodnie przemieszczać całego ciała, nadal pozostają mu zachowania, które da się wykonać w miejscu: sztywność, wpatrywanie się, warczenie, szczekanie, pokazywanie zębów albo gwałtowny ruch w granicach smyczy.

To nie znaczy, że grożenie jest prostym skutkiem frustracji ograniczeniem. Może mieć wiele źródeł. Warto jednak zauważyć, że przy zawężonym repertuarze niektóre zachowania stają się bardziej użyteczne niż inne. Warczenie czy szczekanie mogą nadal wpływać na drugiego psa i na opiekuna, nawet jeśli pies nie może samodzielnie zmienić dystansu.


W tym sensie grożenie może być próbą odzyskania wpływu na sytuację. Nie musi oznaczać, że pies chce atakować. Może oznaczać, że próbuje zatrzymać zbliżenie, zwiększyć dystans, odstraszyć drugiego psa albo skłonić człowieka do zmiany kierunku. To zachowanie niepożądane, ale często skuteczne.

I właśnie skuteczność ma tu znaczenie. Sprawczość nie polega na tym, że pies wykonuje zachowania, których oczekuje opiekun. Polega na tym, że jego działania coś zmieniają.


Bezpieczeństwo i sprawczość nie zawsze idą w parze

Brak smyczy zwiększa zakres możliwych działań psa, ale nie oznacza jeszcze, że potrafi on dobrze z tej swobody korzystać. Może odejść, podejść spokojnie albo przerwać kontakt, ale może też ruszyć w pogoń, wejść w presję albo zaatakować.

Dlatego problem nie sprowadza się do tego, ile ruchu można psu pozostawić. Ważniejsze jest to, czy ma kompetencje potrzebne do samodzielnego regulowania spotkania.

Kompetencja nie oznacza posłuszeństwa ani automatycznego wybierania zachowań, które podobają się człowiekowi. Chodzi o zdolność zauważania sygnałów drugiego psa, dostosowywania własnego działania, przewidywania skutków i zmiany strategii, kiedy sytuacja tego wymaga.

Pies może mieć dużą swobodę, a jednocześnie niewielką zdolność do elastycznego prowadzenia interakcji. Może też mieć dobrze rozwinięte kompetencje, ale nie mieć warunków, by z nich skorzystać, bo większość decyzji przejmuje człowiek.

Właśnie dlatego bezpieczeństwo nie powinno opierać się wyłącznie na kontroli. Jeśli każda trudna sytuacja jest przerywana, każde zbliżenie regulowane przez opiekuna, a każda decyzja podejmowana za psa, zwierzę nie ma wielu okazji, by uczyć się na podstawie własnych działań i reakcji innych psów.


Z drugiej strony pozostawienie psa samemu sobie również nie buduje kompetencji. Doświadczenie staje się rozwojowe dopiero wtedy, gdy pies może działać, obserwować skutek i korygować swoje zachowanie w warunkach, które nie przekraczają jego możliwości.

Chodzi więc nie tylko o ograniczanie ryzyka, lecz także o tworzenie sytuacji, w których pies może stopniowo rozwijać bardziej elastyczny repertuar społeczny.

Czasem oznacza to kontakt z dobrze dobranym, znajomym psem. Czasem więcej czasu, większą przestrzeń albo możliwość zatrzymania się i obserwowania. Innym razem obecność człowieka, który nie przejmuje całej interakcji, ale też nie pozwala, by sytuacja wymknęła się poza zdolność psa do regulacji.

Sprawczość bez kompetencji może prowadzić do chaosu. Kontrola bez możliwości uczenia się prowadzi natomiast do zależności. Najlepsze warunki powstają wtedy, gdy pies może realnie wpływać na sytuację i jednocześnie rozwijać umiejętność korzystania z tego wpływu.


Kiedy więcej decyzji przejmuje człowiek

Smycz nie tylko zawęża repertuar psa. Przenosi też część kontroli nad spotkaniem na opiekuna.

To człowiek decyduje, czy psy podejdą bliżej, zatrzymają się, miną na wprost albo zmienią kierunek. Reguluje tempo, dystans i czas trwania kontaktu. Pies nadal reaguje na drugiego psa, ale nie może już w pełni dostosowywać własnego działania do tego, co widzi i czuje.

W takiej sytuacji zachowanie opiekuna staje się szczególnie ważnym źródłem informacji.

Nie musi chodzić o tajemnicze „przechodzenie emocji przez smycz”. Pies odbiera konkretne zmiany: skrócenie linki, zatrzymanie ruchu, napięcie ciała, inną postawę, nagłe przyspieszenie albo próbę szybkiego wyprowadzenia go z sytuacji. Jeżeli takie sygnały regularnie pojawiają się przed trudnymi spotkaniami, same mogą z czasem zacząć zapowiadać problem.

Opiekun widzi psa w oddali i skraca smycz. Prowadzony pies czuje ograniczenie ruchu, zauważa zmianę zachowania człowieka i zaczyna uważniej obserwować otoczenie. Opiekun dostrzega jego napięcie, więc przejmuje jeszcze więcej kontroli. Każda ze stron reaguje na drugą, a napięcie może stopniowo narastać.

Nie znaczy to, że człowiek wywołuje problem ani że wystarczyłoby się „nie stresować”. Opiekun często reaguje na rzeczywiste doświadczenia i zachowanie psa. Wie, że podobne spotkania kończyły się szczekaniem, szarpnięciem albo próbą ataku. Próbuje więc zapobiec kolejnej trudnej sytuacji.

Pies z kolei nie reaguje wyłącznie na emocje człowieka. Widzi drugiego psa, ocenia jego ruch, postawę i sposób podejścia. Może mieć za sobą wcześniejsze konflikty, lęk, frustrację albo po prostu niewielkie doświadczenie w elastycznym prowadzeniu interakcji.

Mimo to stan i działanie opiekuna stają się częścią sytuacji. Ich znaczenie może być tym większe, im mniej możliwości pozostaje po stronie psa.


Spotkanie dwóch psów jest spotkaniem dwóch par

O interakcjach na spacerze często myślimy jak o spotkaniach dwóch psów. W rzeczywistości uczestniczą w nich dwa układy pies–człowiek.

Każdy opiekun obserwuje własnego psa i drugą parę. Każdy przewiduje możliwy przebieg spotkania i próbuje nim zarządzać. Psy reagują na siebie nawzajem, ale także na ruch, napięcie i decyzje swoich ludzi.

Jeden człowiek zatrzymuje się i skraca smycz. Drugi, widząc ten ruch, również zaczyna odciągać psa. Oba psy tracą swobodę ruchu w tym samym momencie, a zachowanie może wyglądać coraz bardziej niepokojąco. To, co miało zapobiec problemowi, staje się dodatkowym elementem napięcia.

W badaniu psów spotykających się podczas spacerów grożenie i gryzienie występowały częściej, gdy obaj opiekunowie byli mężczyznami. Autorzy tłumaczyli ten wynik różnicami w agresywności i impulsywności kobiet i mężczyzn, ale ich badanie nie mierzyło zachowania ludzi ani ich stanu emocjonalnego. Nie wiadomo więc do końca, co naprawdę odpowiadało za tę zależność.

Sam wynik przypomina jednak o czymś ważnym: zachowania psów nie da się całkowicie oddzielić od sposobu, w jaki ludzie prowadzą spotkanie.


Im mniej sprawczości, tym większa zależność

Gdy pies może samodzielnie zmieniać tempo, kierunek i dystans, korzysta z informacji płynących z całej sytuacji. Może sprawdzić reakcję drugiego psa, zmienić strategię i obserwować skutek własnego działania.

Kiedy większość tych decyzji przejmuje człowiek, pies staje się bardziej zależny od jego oceny. To opiekun rozstrzyga, czy sytuacja jest bezpieczna, czy trzeba przyspieszyć, zatrzymać się albo zwiększyć dystans.

Nie musi to prowadzić do problemu. Człowiek może regulować spotkanie spokojnie i uważnie, pozostawiając psu tyle wpływu, ile w danych warunkach jest możliwe. Może też, często nieświadomie, przekazywać mu własną niepewność i jednocześnie uniemożliwiać samodzielne sprawdzenie sytuacji.

Dlatego wpływ emocji opiekuna nie jest zupełnie odrębnym tematem od sprawczości. Staje się szczególnie istotny właśnie wtedy, gdy pies ma niewiele własnych możliwości działania.

Smycz nie tylko zatrzymuje psa. Sprawia również, że w większym stopniu musi on funkcjonować poprzez decyzje człowieka.


Nie chodzi więc o to, aby opiekun całkowicie wycofał się z prowadzenia sytuacji. Czasem musi zdecydować za psa, zwłaszcza gdy zagrożone jest bezpieczeństwo. Warto jednak zauważyć, że każda taka decyzja zmienia układ odpowiedzialności i wpływu.

Im więcej kontroli przejmujemy, tym większe znaczenie ma to, jak sami wchodzimy w spotkanie.


Rézáč, P., Viziová, P., Dobešová, M., Havlíček, Z., & Pospíšilová, D. (2011). Factors affecting dog–dog interactions on walks with their owners. Applied Animal Behaviour Science, 134(3–4), 170–176. https://doi.org/10.1016/j.applanim.2011.08.006.

 
 
 

Komentarze


bottom of page