Szukaj

Czas na zmianę myślenia o psach!

Aktualizacja: 22 sie 2019

Czy zastanawialiście się kiedyś, dlaczego pozornie życzliwi i mili ludzie porozumiewają się ze swoim psem przy użyciu krzyku, szarpania smyczą, nie mówiąc o przygniataniu do ziemi, biciu, rażeniu prądem i innych przerażających praktykach?

Spotykam opiekunów psów, którzy są wspaniałymi ludźmi, ale w relacjach ze swoim psem zamieniają się w żandarmów i wojskowych. Skąd ta dwulicowość?


Żeby to wyjaśnić, warto spojrzeć na historię szkolenia psów.

Przed II wojną światową szkolenia psów były czymś niespotykanym. Masowo zaczęto szkolić psy właśnie w czasie wojny. Hitler był wielkim wielbicielem owczarków niemieckich i polecił skonstruowanie systemu szkoleń psów, aby można było z nich korzystać na froncie. Alianci również rozpoczęli takie szkolenia. Wtedy powstała metodyka szkoleń psów bazująca w części na jedynych dostępnych wtedy (niestety błędnych metodologicznie) badaniach wilków z lat trzydziestych, a częściowo na militarnym stylu treningu. To na cale pół wieku zdefiniowało myślenie o treningu psów.


Po wojnie ci sami wojskowi, którzy prowadzili szkolenia, zaczęli otwierać szkoły dla psów. Szkolenia psów stały się popularne, a metody, jakich używano, były takie same, jak w wojsku i w czasie wojny - krzyk, podduszanie, przyciskanie do ziemi, bicie - to pozwalało szybko uzyskać pełną, precyzyjną kontrolę nad psem.


Nacisk kładziono na bezwzględne posłuszeństwo i szybkość wykonywania komend. Właśnie - komenda to też słowo pochodzenia wojskowego.

Niestety, wszystko to miało fatalne skutki dla psychiki psów - dziś wiadomo, że psy szkolone takimi metodami częściej są lękliwe i wykazują zachowania agresywne - jednak wtedy nie zwracano na to specjalnie uwagi.



W ciągu ostatnich dziesięciu lat nastąpił przełom w szkoleniu psów wraz z dostępnością współczesnych badań dotyczących sposobów uczenia się, emocji i motywacji psów. Zaczęto zwracać uwagę na środowisko sprzyjające uczeniu się, rozwiązywanie problemów i współpracę.

Nie można już legalnie używać przemocy wobec psów. Niestety, chociaż badania wyraźnie pokazują wyższą skuteczność procesu uczenia się opartego na nagrodach, w praktyce zmiany są bardzo powolne, a wiele szkół dla psów pozostaje konserwatywna.


Nie ma żadnych regulacji, jeśli chodzi o to, kto może być trenerem psów - nie jest wymagane formalne wykształcenie, ani wiedza. W związku z tym niestety nadal istnieją trenerzy, książki i programy telewizyjne promujące przestarzałe i szkodliwe metody szkolenia.

Troskliwi opiekunowie psów, poszukujący porad ekspertów, bombardowani są przestarzałymi poradami na temat tego, aby być liderem stada, używać kolczatki, czy obroży elektrycznej, by w przypadku nieposłusznego psa używać tak zwanej smyczy behawioralnej służącej do podduszania, oraz na wiele innych sposobów ranić lub zastraszać swojego psa.


Nawet w wielu nowoczesnych szkołach, gdzie stosuje się wyłącznie „pozytywne” metody, najczęściej priorytetem jest posłuszeństwo psa i jego bezwzględne podporządkowanie opiekunowi, zwanemu zresztą właścicielem, co jeszcze bardziej podkreśla przedmiotowe traktowanie psa.



Jeśli pies natychmiast i bezmyślnie nie wykonuje polecenia człowieka, w treningu traktowane jest to jako błąd. Z punktu widzenia przeciętnego treningu posłuszeństwa, pies nie powinien myśleć i nie powinien sam podejmować decyzji. Można więc powiedzieć, że typowy trening posłuszeństwa stawia na wychowanie psów idiotów niezdolnych do samodzielnego myślenia.


Czas na kolejną rewolucję w myśleniu o psach. Zacznijmy psy traktować podmiotowo - jak suwerenne osoby a nie jak naszą własność.

Pomyślmy o dobrostanie psów. Pozwólmy im podejmować decyzje. Przestańmy stawiać kontrolę nad psem i jego posłuszeństwo jako cel nadrzędny. Cieszmy się z ich współpracy i z czasu, który chcą spędzać z nami.

Psy uwielbiają z nami współpracować. To jedyny gatunek aż tak wyspecjalizowany w rozumieniu nas i skłonny dostosowywać się do naszego stylu życia i naszych potrzeb. Korzystajmy z tego i spróbujmy się z nimi porozumieć - nie tylko mówić im co mają robić, ale także zrozumieć jakie same mają potrzeby.

0 wyświetlenia