top of page

Empatia nie zawsze pomaga

  • 1 dzień temu
  • 5 minut(y) czytania

Lubimy myśleć o empatii jako o czymś dobrym.

Empatyczny człowiek rozumie drugiego człowieka. Reaguje na jego smutek, napięcie, lęk albo ból. Potrafi pocieszyć, wesprzeć, zatrzymać się przy kimś, kto przeżywa coś trudnego. Kiedy mówimy, że pies jest empatyczny, często wyobrażamy sobie coś podobnego: psa, który „wie”, że człowiekowi jest źle; psa, który podchodzi, kładzie głowę na kolanach, próbuje pocieszyć.

Czasem rzeczywiście tak to wygląda.

Ale empatia nie zawsze zaczyna się od spokojnej troski. Bardzo często zaczyna się dużo wcześniej, od zarażenia emocjonalnego. Pies odbiera cudze napięcie, pobudzenie, lęk albo ekscytację i jego własny stan zaczyna się zmieniać. Widzi ciało drugiego psa, słyszy szczekanie, czuje ruch, zapach, tempo sytuacji, napięcie człowieka na smyczy. I zanim zdąży „zrozumieć”, co się dzieje, jego własny organizm już odpowiada.

To nie musi jeszcze być pomoc. To może być po prostu przejęcie czyjegoś stanu.


Zarażenie emocjonalne to nie to samo co dojrzała empatia

U gatunków społecznych emocje łatwo przechodzą z jednego osobnika na drugiego. To ma sens ewolucyjny. Jeśli jeden osobnik w grupie gwałtownie się niepokoi, pobudzenie innych może pomóc szybciej zareagować na zagrożenie. Jeśli grupa się synchronizuje, łatwiej jej działać razem. Wspólne pobudzenie, wspólny rytm i wzajemne dostrojenie są ważną częścią życia społecznego.

Ale zarażenie emocjonalne nie jest jeszcze tym samym co dojrzała empatia.

Dojrzała reakcja empatyczna wymaga czegoś więcej: zdolności regulowania własnego pobudzenia, oceny sytuacji, doświadczenia, wyboru zachowania i pewnej kompetencji społecznej. Innymi słowy: trzeba nie tylko „poczuć coś razem z drugim”, ale jeszcze umieć coś z tym zrobić.

Pies może bardzo mocno reagować na emocje drugiego psa albo człowieka, a jednocześnie nie umieć odpowiedzieć spokojnie i konstruktywnie.

I to właśnie często widzimy u młodych psów.


Młody pies może przejąć emocje i nie wiedzieć, co dalej

Młode psy są często bardzo wrażliwe na pobudzenie otoczenia. Szybko reagują na ruch, głos, napięcie ciała, szczekanie, gonitwę, konflikt, ekscytację albo lęk innych psów. Można powiedzieć, że emocje wchodzą w nie całym ciałem. Problem polega na tym, że młody pies nie ma jeszcze wystarczających kompetencji, żeby sobie z tym poradzić.

Nie zawsze umie się zatrzymać. Nie zawsze umie odejść. Nie zawsze potrafi obniżyć pobudzenie, rozpoznać granicę drugiego psa, wybrać spokojniejszą strategię, zrobić łuk, przerwać kontakt albo poczekać. Jego układ nerwowy dopiero się uczy, jak przechodzić przez silne emocje.

Dlatego pies, który przejmuje napięcie drugiego psa, niekoniecznie będzie „pomagał”. Może zacząć szczekać. Może doskoczyć. Może blokować. Może gonić. Może wejść między psy w sposób chaotyczny. Może dołożyć swoje pobudzenie do sytuacji, która już była trudna.

To sytuacja, w której pies bardzo silnie reaguje na emocje innych, ale nie ma jeszcze narzędzi, żeby te emocje unieść.


Wrażliwość bez regulacji może stać się problemem

To jest ważne rozróżnienie: wrażliwość emocjonalna nie zawsze jest pozytywna. Jest dobra, kiedy pies ma wystarczającą regulację, doświadczenie i możliwość wyboru. Wtedy cudze emocje mogą stać się informacją: „ten pies jest napięty, lepiej zwolnić”; „człowiek jest smutny, podejdę spokojnie”; „sytuacja robi się trudna, odejdę”.

Ale jeśli pies łatwo zaraża się pobudzeniem, a jednocześnie nie umie go regulować, cudze emocje mogą go zalewać. Wtedy zamiast pomocy pojawia się chaos.

Pies widzi drugiego psa w wysokich emocjach i sam wchodzi w wysokie emocje. Człowiek napina się na smyczy i pies odpowiada napięciem. W domu ktoś podnosi głos, a pies zaczyna krążyć, szczekać albo wchodzić między ludzi. Na spacerze jeden pies zaczyna szczekać, a drugi natychmiast dołącza, choć chwilę wcześniej był spokojny.

To nie zawsze znaczy, że pies „chce eskalować”. Czasem on po prostu nie umie nie wejść w emocje innych.


Empatia nie gwarantuje dobrego zachowania

Często zakładamy, że jeśli pies jest empatyczny, to zachowa się dobrze: pocieszy, uspokoi, pomoże, złagodzi napięcie. Ale to jest bardzo ludzkie wyobrażenie empatii.

W praktyce pies może przejmować emocje drugiego osobnika, ale odpowiedzieć na nie zupełnie niekonstruktywnie. Może próbować zatrzymać sytuację, ale zrobić to zbyt mocno. Może podejść do zestresowanego psa, choć ten potrzebuje dystansu. Może wejść w konflikt, bo nie wytrzymał napięcia. Może zacząć szczekać na człowieka, który płacze, bo sam się pobudził i nie wie, co zrobić z tym stanem.

To nie odbiera psu wrażliwości. Pokazuje tylko, że wrażliwość bez kompetencji nie wystarcza.

Podobnie jest u ludzi. Samo silne reagowanie na emocje innych nie zawsze oznacza dobrą pomoc. Czasem osoba bardzo wrażliwa zalewa się cudzym cierpieniem tak bardzo, że nie potrafi wesprzeć drugiej osoby. Najpierw musi poradzić sobie ze swoim własnym pobudzeniem.

U psów działa to podobnie, tylko bardziej cielesnie i szybciej.


Nie wystawiajmy psa na emocje, których nie umie unieść

Jeśli wiemy, że młody albo wrażliwy pies łatwo przejmuje pobudzenie innych psów, nie warto traktować trudnych sytuacji społecznych jako „lekcji życia”.

Nie każdy kontakt z pobudzonym psem uczy kompetencji. Nie każda ekspozycja na szczekanie, chaos, gonitwę czy napięcie pomaga psu „przyzwyczaić się”. Czasem przeciwnie — wzmacnia schemat, że obecność innych psów oznacza emocjonalny pożar.

Pies potrzebuje doświadczeń społecznych, ale takich, które jest w stanie przetworzyć. Potrzebuje kontaktów z psami, które potrafią się regulować, zwalniać, odpuszczać, komunikować jasno, ale nie zalewać go intensywnością. Potrzebuje sytuacji, w których może obserwować, odejść, wrócić, węszyć, zrobić przerwę i nie być stale wciągany w cudze pobudzenie.

To szczególnie ważne u młodych psów. Bo one dopiero uczą się nie tylko psiej komunikacji, ale też tego, co zrobić z emocjami - własnymi i cudzymi.


Pies nie musi być emocjonalną gąbką

W relacji z człowiekiem też warto o tym pamiętać. Pies nie reaguje tylko na nasze komendy. Reaguje na ton głosu, napięcie mięśni, tempo ruchu, oddech, przewidywanie konfliktu, sposób trzymania smyczy, atmosferę w domu. Czasem zanim człowiek sam zauważy, że jest spięty, pies już na to odpowiada.

To nie znaczy, że mamy przy psie nie przeżywać emocji. Psy żyją z nami, więc będą żyły także w naszym napięciu, smutku, ekscytacji, pośpiechu i zmęczeniu.

Ale warto pamiętać, że ich wrażliwość nie jest nieskończonym zasobem.

Jeśli pies stale przejmuje emocje człowieka albo innych psów, a nie ma przestrzeni na regenerację, dystans i własną regulację, może zacząć żyć w chronicznym pobudzeniu. Może być bardziej reaktywny, czujny, drażliwy, trudniejszy w kontaktach społecznych. Nie dlatego, że „brakuje mu empatii”, ale dlatego, że ma jej w pewnym sensie za dużo na swoje możliwości regulacyjne.


Najpierw regulacja, potem pomoc

Ważne jest, by brać pod uwagę, czy pies potrafi udźwignąć to, co czuje. Pytanie brzmi: czy pies potrafi po tej reakcji wrócić do równowagi? Czy umie odejść? Czy potrafi nie dołączyć do napięcia? Czy może obserwować bez eskalacji? Czy ma doświadczenia, które uczą go, że cudze emocje nie muszą natychmiast stać się jego emocjami?

Pies, który przejmuje emocje innych, nie zawsze potrzebuje więcej ekspozycji na silne emocje.

Często potrzebuje bezpieczniejszych warunków, spokojniejszych partnerów społecznych, większej odległości, przerw, ruchu, węszenia i dorosłych psów lub ludzi, którzy nie wciągają go w swój chaos.

Bo empatia bez regulacji zwykle nie pomaga, czasem tylko rozlewa emocje dalej.


Gallup, A. C. (2024). Emotional Contagion in Animals: Connections and Applications. Animals, 14(20), 2970. https://doi.org/10.3390/ani14202970

 
 
 

Komentarze


bottom of page