top of page

Wybór rasy psa to często moda

  • 2 dni temu
  • 3 minut(y) czytania

Popularność ras psów zmienia się w czasie w sposób, który bardziej przypomina cykle mody niż spokojny, racjonalny wybór. Niektóre rasy przez lata pozostają umiarkowanie popularne. Inne nagle stają się bardzo pożądane, a potem równie szybko wypadają z łask. Dobrym przykładem są setery irlandzkie: w USA liczba szczeniąt tej rasy rejestrowanych w American Kennel Club wzrosła z około 2,500 w 1961 roku do ponad 60,000 w 1974 roku, a następnie spadła do około 3,000 w 1986 roku. To nie wygląda jak stopniowy wzrost zainteresowania wynikający z odkrycia, że dana rasa świetnie pasuje do życia rodzinnego. To wygląda jak fala popularności.


I nie chodzi tylko o jeden efektowny przykład. Dane z American Kennel Club z lat 1926–2005, obejmujące ponad 50 milionów psów z około 150 ras, pokazują coś dość niewygodnego: popularność ras nie była wyraźnie związana z cechami, które teoretycznie powinny mieć znaczenie przy wyborze psa do życia z człowiekiem.

Nie widać było sensownego związku między popularnością rasy a długością życia. Nie widać też było wyraźnego związku między popularnością a zachowaniem ocenianym w C-BARQ, czyli m.in. łatwością treningu, lękliwością, agresją, pobudliwością, problemami separacyjnymi, wrażliwością na dotyk czy tendencją do gonienia zwierząt.


Gdyby wybór rasy był głównie decyzją praktyczną, można by oczekiwać, że popularniejsze będą rasy zdrowsze, dłużej żyjące, łatwiejsze do prowadzenia, mniej lękliwe, mniej agresywne albo mniej obciążone typowymi problemami behawioralnymi. Ale takiego wzoru nie było.


To nie znaczy, że ludzie nigdy nie wybierają psów rozsądnie. Oczywiście, że wybierają. Nie znaczy też, że każda popularna rasa jest „złym wyborem”. To byłoby zbyt proste.

Znaczy raczej, że w skali populacyjnej popularność ras nie daje się dobrze wyjaśnić ich funkcjonalnością jako psów rodzinnych czy towarzyszących.


Rasa działa nie tylko jako zestaw cech biologicznych i behawioralnych. Działa też jako obraz.

Obraz psa rodzinnego.Psa aktywnego.Psa eleganckiego.Psa inteligentnego.Psa dla dzieci.Psa do miasta.Psa „łatwego”.Psa, który pasuje do pewnego wyobrażenia o życiu.


I właśnie ten obraz potrafi być silniejszy niż realne pytania o zdrowie, temperament, pobudliwość, potrzeby ruchowe, wrażliwość, historię selekcji czy ograniczenia konkretnego typu psa.

Najbardziej niewygodny wynik dotyczy zdrowia. Bardziej popularne rasy miały więcej chorób dziedzicznych. W analizowanych danych mediana wynosiła 32.5 chorób dziedzicznych na rasę, a 25% ras miało 45 lub więcej takich zaburzeń. To pokazuje, że zdrowie nie było głównym filtrem popularności. Rasy mogły stawać się bardzo pożądane mimo istotnego obciążenia zdrowotnego.

Dopiero pod koniec analizowanego okresu pojawił się pewien sygnał zmiany: rasy bardziej obciążone chorobami zaczęły nieco tracić popularność. Ten efekt był jednak niewielki — liczba chorób dziedzicznych wyjaśniała tylko około 10% zmienności w zmianach popularności.


To dobrze pokazuje napięcie, które widać też dzisiaj. Wiemy coraz więcej o zdrowiu ras. Wiemy więcej o konsekwencjach selekcji pod wygląd. Wiemy więcej o potrzebach psów pracujących, pasterskich, myśliwskich, brachycefalicznych, miniaturowych czy bardzo pobudliwych.

A mimo to moda nadal działa.


Wystarczy fala popularności w mediach społecznościowych, film, serial, celebryta, kilka efektownych zdjęć albo utrwalony stereotyp rasy i nagle wiele osób zaczyna marzyć o tym samym psie.


Tyle że ludzie często marzą o obrazie rasy, a nie o realnym psie. Border collie nie jest tylko „genialnym psem, który wszystko rozumie”. Owczarek australijski nie jest tylko pięknym towarzyszem aktywnego życia. Buldog francuski nie jest tylko uroczym psem do miasta. Cavalier nie jest tylko łagodnym pieskiem rodzinnym. Labrador nie jest automatycznie idealnym psem dla dzieci. Mały pies nie jest automatycznie łatwym psem.

Każda z tych ras może być świetnym psem w odpowiednim domu. Ale każda niesie też konkretne potrzeby, ograniczenia i ryzyka.


Problem zaczyna się wtedy, gdy obraz rasy wyprzedza wiedzę o niej. Pies miał być „mądry”, a okazuje się łatwo frustrujący i stale gotowy do działania. Miał być „aktywny”, ale w miejskim środowisku nie umie się wyłączyć. Miał być „rodzinny”, ale nie radzi sobie z chaosem, dziećmi albo gośćmi. Miał być „kanapowy”, ale jego ciało ma realne problemy z oddychaniem, kręgosłupem albo termoregulacją. Miał być „mały i wygodny”, ale jest czujny, lękliwy, reaktywny i przeciążony.


To nie jest wina psa. To często skutek wyboru, w którym atrakcyjny obraz był wyraźniejszy niż pytanie o realne życie tego zwierzęcia. Dlatego przy wyborze rasy pytanie „jaki pies mi się podoba?” jest za małe.

Potrzebne są pytania mniej romantyczne, ale znacznie uczciwsze: Do czego ta rasa była selekcjonowana? Jakie ma typowe problemy zdrowotne? Jakie zachowania są u niej częste? Jak wygląda jej pobudliwość, wrażliwość i potrzeba aktywności? Czy ten pies będzie umiał odpoczywać w moim środowisku? Czy moje życie naprawdę pasuje do jego potrzeb? Czy wybieram psa, czy wyobrażenie o psie?

Moda na rasę może minąć. Pies zostaje — z ciałem, emocjami, temperamentem i potrzebami, których nie da się odwołać, kiedy trend się skończy.


Źródło:Ghirlanda, S., Acerbi, A., Herzog, H., & Serpell, J. A. (2013). Fashion vs. Function in Cultural Evolution: The Case of Dog Breed Popularity. PLOS ONE, 8(9), e74770. https://doi.org/10.1371/journal.pone.0074770

 
 
 

Komentarze


bottom of page