top of page

Za kim pies chce podążać?

  • 4 dni temu
  • 4 minut(y) czytania
fot. Mateusz Skwarczek, wyborcza.pl
fot. Mateusz Skwarczek, wyborcza.pl

Bycie liderem psa często kojarzy się z decydowaniem. Człowiek ma wiedzieć lepiej, reagować szybciej, przewidywać zagrożenia, prowadzić psa i oczekiwać, że pies za nim pójdzie.

W tym obrazie jest część prawdy. Pies żyje w ludzkim świecie i potrzebuje człowieka, który rozumie jego zasady: ruch uliczny, przestrzeń społeczną, ryzyko, przepisy, granice innych ludzi i psów. Człowiek ma większą odpowiedzialność, większą kontrolę nad środowiskiem i zwykle znacznie więcej narzędzi wpływu.

Samo podejmowanie decyzji nie wystarcza jednak, żeby stać się dla psa kimś, za kim warto podążać. Z punktu widzenia psa, liderem nie musi być ten, kto najczęściej decyduje. Większe znaczenie może mieć to, czy jego decyzje mają sens.


Bycie z przodu nie zawsze oznacza prowadzenie

Wolno żyjące psy nie uważają za lidera jako osobnika, który po prostu idzie pierwszy. To rozróżnienie ma znaczenie, bo bycie z przodu może wynikać z wielu rzeczy: tempa, pobudzenia, przypadku, większej motywacji do eksploracji albo chwilowego ustawienia w przestrzeni. Wolnożyjące psy mogą podejmować próby odejścia od grupy, ale nie każda taka próba kończy się wspólnym ruchem. Część psów rusza, a reszta nie podąża. Inne psy częściej skutecznie „zabierają” grupę ze sobą. To pokazuje różnicę między inicjatywą a wpływem.


Liderem jest pies, za którym podążają inne psy, gdy oddala się od grupy. Sama inicjatywa nie wystarcza. Pies może odejść, ale jeśli grupa nie podejmuje tego ruchu, nie powstaje wspólne działanie.


Nie każda inicjatywa działa

Liderem nie zostaje się przez sam fakt ruszenia przodem. Przywództwo pojawia się dopiero w odpowiedzi innych: ktoś uznaje tę inicjatywę za wartą podjęcia, zmienia swoje zachowanie i dołącza.

W tym sensie liderstwo jest relacyjne. Nie istnieje wyłącznie w jednostce. Powstaje między tym, kto inicjuje, a tymi, którzy odpowiadają.


Człowiek może inicjować bardzo wiele rzeczy: spacer, zmianę kierunku, kontakt, ćwiczenie, odpoczynek, mijanie innego psa, wejście do gabinetu, spotkanie z gościem. Może wydawać sygnały, skracać smycz, przywoływać, prosić, zatrzymywać, zachęcać.

Pies może podążać, bo sytuacja jest tak ustawiona, że nie ma innego wyboru. Może też podążać dlatego, że decyzje człowieka są czytelne, przewidywalne i zwykle pomagają mu przejść przez sytuację.

Z zewnątrz te dwie sytuacje mogą wyglądać podobnie. Pies idzie za człowiekiem. Ale z punktu widzenia psa to mogą być dwa zupełnie różne doświadczenia.


Decyzja musi mieć sens dla drugiej strony

W grupach wolnożyjących psów częściej prowadzą osobniki starsze, wysoko ustawione i społecznie ważne. Nie chodzi jednak wyłącznie o wygrywanie konfliktów. Podporządkowanie może pojawiać się w kontekście agonistycznym ale istnieje też podporządkowanie formalne, związane z rytuałami społecznymi, zwłaszcza powitaniami.

W pierwszym przypadku pies ustępuje w sytuacji napięcia, presji albo konfliktu. Może unikać kontaktu wzrokowego, obniżać głowę, wycofywać się, uciekać albo rezygnować z zasobu.

W drugim przypadku podporządkowanie pojawia się poza bezpośrednim konfliktem, w zachowaniach bardziej afiliacyjnych, takich jak lizanie pyska czy niskie machanie ogonem. Tego rodzaju sygnały mogą porządkować relację i potwierdzać status, zanim sytuacja w ogóle wymaga otwartej konfrontacji.

Psy podporządkowujące inne psy w kontekstach konfliktowych niekoniecznie stają się tymi, za którymi grupa chętnie podąża. Większe znaczenie ma status osadzony także w relacji afiliacyjnej. Psy, za którymi inne regularnie idą, są również tymi, z którymi followerzy częściej utrzymują bliskość podczas odpoczynku.

Decyzja o podążaniu nie zaczyna się więc w chwili ruchu. Jest przygotowywana wcześniej: przez historię kontaktów, przewidywalność, bliskość, wzajemną uwagę i doświadczenie tego, czyja inicjatywa zwykle prowadzi do czegoś sensownego.


Pies nie ocenia człowieka po tym, czy człowiek nazwał siebie liderem i często decyduje. Znaczenie ma raczej to, czy decyzje człowieka pomagają psu poczuć się bezpieczniej, uniknąć konfliktu, zrozumieć sytuację, odzyskać równowagę, wybrać lepszą strategię.

Jeśli człowiek wielokrotnie prowadzi psa prosto w trudność, ignoruje sygnały napięcia, skraca dystans wtedy, gdy pies próbuje go zwiększyć, albo oczekuje podążania bez względu na to, co pies komunikuje, samo „prowadzenie” traci dla psa społeczny sens. Pies nadal może iść za człowiekiem - smycz, przestrzeń i zależność zrobią swoje. Ale podążanie z braku wyjścia to co innego niż podążanie za kimś, kogo decyzje warto brać pod uwagę.


Wpływ wyrasta z relacji

Liderstwo nie jest stałą cechą psa. Ten sam pies może mieć duży wpływ w jednej konfiguracji grupy, a mniejszy w innej. Gdy zmienia się skład grupy, zmienia się też rozkład wpływu. W większej grupie kilka psów może regularnie inicjować wspólny ruch. W mniejszej układ może stać się bardziej scentralizowany.


„Lider” nie jest typem osobowości niezależnym od sytuacji. Jest rolą, która powstaje w konkretnym układzie społecznym: z określonymi partnerami, historią relacji, zasobami, wiekiem, doświadczeniem i napięciami grupy.

Psy podążają za liderami nie tylko dlatego, że ci mają wyższy status - silniejsza relacja sprawia, że działania jednego osobnika stają się dla innych bardziej znaczące.


U wolnożyjących psów pozycja społeczna częściej wiąże się z wiekiem niż z samą siłą. Starsze psy nie muszą stale potwierdzać swojej pozycji przez walkę. W badanych grupach poważna agresja była rzadka, a relacje wydawały się raczej uporządkowane niż brutalnie wymuszane. Wpływ wyrasta z doświadczenia, rozpoznanej pozycji i historii kontaktów, a nie tylko z bezpośredniej presji.


Za kim warto pójść?

W potocznym myśleniu lider często jest tym, kto decyduje. Z perspektywy relacji z psem ciekawsze jest pytanie, co sprawia, że za czyjąś decyzją warto pójść.

Czy ta osoba widzi sytuację szerzej? Czy jej decyzje są przewidywalne? Czy pies rozumie, co się za chwilę wydarzy? Czy jego decyzje pomagają przywrócić równowagę?

Czy podążanie za kimś zmniejsza napięcie, zamiast je zwiększać?

Wtedy liderstwo przestaje być kwestią władzy a staje się kwestią jakości informacji, jakie człowiek wnosi do relacji.

Człowiek nadal podejmuje wiele decyzji, ale jego przewaga nie służy tylko temu, żeby pies zrobił to, czego oczekujemy. Służy także temu, żeby pies mógł bezpiecznie odnaleźć się w sytuacji, której sam ma trudność.


Lider jako dobry punkt odniesienia

Jeśli chcemy używać słowa „lider” w relacji z psem, warto wyjąć je z języka kontroli i przenieść bliżej tego, co naprawdę dzieje się między społecznymi zwierzętami.

Lider nie musi być tym, kto idzie przodem. Nie musi być tym, kto decyduje najczęściej. Nie musi być tym, kto nigdy nie ustępuje.

Za to jego inicjatywa ma dla drugiej strony sens. Widzi więcej, ale nie ignoruje tego, co widzi pies. Potrafi przejąć decyzję, gdy trzeba, ale nie przejmuje jej po to, żeby każda sytuacja należała do niego. Pies idzie za nim nie dlatego, że smycz ogranicza inne możliwości, lecz dlatego, że wcześniejsze doświadczenie mówi mu: ta decyzja prawdopodobnie mi pomoże.

Tak wygląda przywództwo, które ma znaczenie z perspektywy psa. Nie jak ciągłe kontrolowanie, ako bycie kimś, za kim warto podążać.


Bonanni, R., & Cafazzo, S. (2014). The Social Organisation of a Population of Free-Ranging Dogs in a Suburban Area of Rome: A Reassessment of the Effects of Domestication on Dogs’ Behaviour. W: J. Kaminski & S. Marshall-Pescini (red.), The Social Dog: Behavior and Cognition (s. 65–104). Elsevier. https://doi.org/10.1016/B978-0-12-407818-5.00003-6

 
 
 

Komentarze


bottom of page