Wspólna biologia emocji
- Dogfulness

- 30 gru 2025
- 2 minut(y) czytania

Co genetyka mówi nam o zachowaniu psów i nas samych?
Od lat próbujemy tłumaczyć psie zachowania przez wychowanie, doświadczenia, relację z opiekunem. Słusznie. Ale najnowsze badania pokazują coś jeszcze: psy i ludzie częściowo reagują na świat przy użyciu tych samych biologicznych „pokręteł” regulujących emocje.
I nie chodzi o metaforę. Chodzi o konkretne geny.
Nie gen „lęku”, tylko gen regulacji
Zespół badaczy z University of Cambridge przeanalizował materiał genetyczny ponad 1300 psów i zestawił go z ich profilami behawioralnymi: poziomem lęku, reaktywności, energii, skłonnością do agresji czy zdolnością uczenia się.
Kluczowe odkrycie nie brzmi jednak: „znaleziono gen agresji”.
Okazało się, że te same geny, które u psów wiążą się z regulacją emocji i zachowania, u ludzi są powiązane z cechami osobowości, podatnością na lęk czy depresję oraz funkcjonowaniem poznawczym.
Co to właściwie znaczy?
W badaniu zidentyfikowano kilkanaście genów, które:
u psów korelują z takimi cechami jak lękliwość, nadwrażliwość, trudność w regulacji pobudzenia,
u ludzi są związane z emocjonalnością, skłonnością do ruminacji, wrażliwością na stres czy zdolnościami poznawczymi.
Te geny nie „powodują” zachowań. One wpływają na to, jak układ nerwowy reaguje i jak łatwo (lub trudno) wraca do równowagi. To geny regulacji.
„Trudny pies” czy pies w stressie?
Jeśli pies silnie reaguje na bodźce, długo nie wraca do równowagi, unika, zamiera albo wybucha,
to bardzo często nie jest kwestia „złego uczenia się”, tylko biologicznej podatności na przeciążenie.
Genetyka nie usprawiedliwia wszystkiego, ale zmienia punkt wyjścia: z „on tak robi” na „on tak się czuje”.
Trening to nie tylko zachowanie
Jedno z ciekawszych odkryć dotyczy tzw. „trainability”. Cecha ta była powiązana z genem, który u ludzi łączy się z inteligencją i wrażliwością emocjonalną.
To ważna wskazówka: pies, który „dobrze się uczy”, często mocno reaguje na napięcie, presję i relację z człowiekiem. Trening działa nie dlatego, że pies jest „posłuszny”, ale dlatego, że jest emocjonalnie dostrojony. A to oznacza też większą podatność na przeciążenie.
Konsekwencje dla opiekunów i specjalistów
To badanie pokazuje coś, co w pracy behawioralnej widać od dawna:
nie każdy pies ma te same zasoby regulacyjne,
nie każdy „da radę”, nawet przy najlepszych intencjach opiekuna,
zachowanie bardzo często jest wtórne wobec stanu emocjonalnego.
Jeśli do biologicznej wrażliwości dołożymy ciągłą kontrolę, brak wyboru, presję społeczną, nadmiar bodźców — dostajemy psa, który funkcjonuje, ale niekoniecznie sobie radzi.
Wspólne życie, wspólne obciążenia
Psy żyją dziś w tym samym środowisku psychologicznym co ludzie — szybkim, hałaśliwym, wymagającym ciągłej regulacji. Jeśli mamy podobne biologiczne mechanizmy reagowania na stres, to nic dziwnego, że psy bywają „przebodźcowane”, a ich zachowania coraz częściej przypominają problemy regulacyjne, nie wychowawcze.
Geny nie odbierają sprawczości. Ale przypominają, że równość oczekiwań nie oznacza równości możliwości. Empatia wobec psa nie polega na mówieniu: „on się boi, ale musi”. Polega na zapytaniu: czy jego układ nerwowy w ogóle ma dziś zasoby, żeby to unieść.
Alex, E et al: ‘GWAS for behavioural traits in golden retrievers identifies genes implicated in human temperament, mental health, and cognition.’ Proceedings of the National Academy of Sciences (PNAS), November 2025. DOI: 10.1073/pnas.2421757122




Komentarze